Wstęp

 

Witam. Złowieszcze słowo „fanatyzm” zapewne kojarzy się nam w pierwszym rzędzie z szeroko widzianymi religiami i – mając na uwadze całokształt ich dotychczasowych dokonań – należy przyznać, że jest to skojarzenie w dużej mierze uzasadnione. Ale na stronie tej nie będziemy powielać oklepanych spraw. Zajmiemy się natomiast zagadnieniami szeroko znanymi, a nawet powszechnie uchodzącymi za wielkie mądrości, które jednak po bliższym ich zbadaniu również zasługują na niechlubne miano oderwanych od wszelkiej rzeczywistości oczywistych kłamstw. Są to w pierwszym rzędzie fanatyzmy: naturalistyczne (ewolucjonizm), paleoastronautyczne, ufologiczne i ezoteryczne, dla których wspólnym łączącym je mianownikiem jest dojmujący brak oparcia w faktach naukowych, niejako w zamian nadrabiany ilością, krzykliwością, wojowniczością i zacietrzewieniem ich zwolenników i propagatorów.

Niestety zwolenników i siewców powyższych „mądrości” jest w społeczeństwach całkiem sporo i są oni na polu swych przekonań bardzo aktywni oraz nadzwyczaj chętni do dzielenia się swą wiedzą z innymi. Skutkiem tego mnóstwo ludzi mających styczność z tak głoszonymi im naukami, nie będąc intelektualnie przygotowanymi do poprawnego roztrząsania jak i racjonalnego ustosunkowania się do tak „poważnych” kwestii jak naturalizm, paleoastronautyka, ezoteryka czy ufologia. Sporo takich słuchaczy najzwyczajniej połyka haczyk, który wabi ich przynętą „racjonalnego wyjaśnienia świata”, na którą każdy z nas ma w jakiejś mierze ochotę. Każdy przecież chce żywić w swym mniemaniu uzasadnione poczucie bycia racjonalnym i naukowym !

Gdy teraz rozejrzymy się po tym bliższym i dalszym od nas świecie, możemy wyraźnie zauważyć i stwierdzić paskudny fakt, że zarówno pseudonaukowy bełkot jak i astrologiczne „przepowiednie” upowszechniły się i wrosły w świadomość społeczeństw. Tym samym problem z poprawną, a przede wszystkim jawną klasyfikacją powyższych „dyscyplin wiedzy” jako zwykłych pseudonauk, już na dzień dobry rozbija się o mur barier dezinformacyjnych. Na domiar złego, mury te są pieczołowicie wznoszone przez rozmaite grupy interesu w celu odizolowania świadomości szerokiego ogółu społeczeństwa od prawdziwej informacji o rzeczywistych fundamentach, kiepskich dokonaniach, bezzasadności, braku oparcia w faktach i metodologicznie dowiedzionej irracjonalności tych „nauk”. Cała ta skomplikowana sytuacja skutkuje rozmyciem wyraźnej granicy pomiędzy faktami, a uchodzącymi za fakty fantazjami, nadinterpretacjami, domówieniami i niedomówieniami ideologów pseudonauk. Masowy efekt ich zamętotwórczej działalności jest taki, że te powszechnie znane „dyscypliny wiedzy” nie uchodzą już – w powszechnym odczuciu skołowanego przyrodniczego laikatu – za nieuzasadnione fanatyzmy, ale zostały konsekwentnie podniesione do miałkiego miana: „możliwych teorii”, „alternatywnych sposobów postrzegania świata”, „możliwej historii naszych kosmicznych korzeni” czy co gorsza „naukowej rzeczywistości”. Tymczasem te uwspółcześnione mity (bo korzenie każdego z nich sięgają zamierzchłej przeszłości) zaciemniają obraz świata w równej mierze, co te starożytne, a będąc w mniejszym stopniu postrzeganymi za fanatyzmy, usypiają masową czujność i dostają zielone światło, by niewinnie sączyć się do świadomości odbiorców z mediów, książek, szkół (ewolucjonizm) czy internetu.

Na początku i w związku z nazwą strony www.pseudonauki.pl przytoczę następującą definicję:

Pseudonauka – rodzaj nieakceptowanego powszechnie przez środowisko naukowe zbioru twierdzeń, które aspirują do miana nauki, lecz nie spełniają jej podstawowych reguł, a w szczególności nie są oparte o metodę naukową i nie są intersubiektywnie weryfikowalne (nie mają oparcia w sprawdzalnych i możliwych do powtórzenia doświadczeniach). Pseudonauka posługuje się językiem naukowym, jednak uzasadniane nim teorie i twierdzenia naukowe nie znajdują potwierdzenia w badaniach naukowych. W skrajnej sytuacji stoją nawet w sprzeczności z teoriami sprawdzonymi naukowo.

Ponieważ na stronie z założenia nie będzie miejsca na niekończące się wywody na temat tego co i dlaczego jest pseudonauką, to w telegraficznym skrócie zamieszczam następujące zestawienie pseudonauk wraz z charakteryzującymi je atrybutami w formie tabelarycznej:

Teoria/kryteria

Akceptacja świata naukowców

Aspiracja do miana nauki

Wypracowana metodą naukową

Weryfikacja w oparciu o inne uznane prawa

Stoi w sprzeczności z prawami sprawdzonymi

Ewolucjonizm

Tak

Tak

Nie

Nieudana

Tak

Paleoastronautyka

Nie

Tak

Nie

Sprzeczność

Tak

Ufologia

Nie

Tak

Nie

Sprzeczność

Tak

Astrologia

Nie

Tak

Nie

Fałsz

Tak

Tak zebrana charakterystyka stanowi tu rzeczywisty bilans dotychczasowych dokonań tych teorii nieobciążonych przy tym zaciemniającą sprawę nadmiarowością filozoficzno-propagandowo-zmyślonych wywodów ich wojujących rzeczników. Bowiem jeśli przy braku z naszej strony dociekliwości i co gorsze w naiwnej pogoni za tanią sensacją uwzględnilibyśmy wszystkie „dowody”, którymi usiłuje się nas w książkach naturalistyczych, ufologicznych i astrologicznych uraczyć, to dokonania ich byłyby o wiele bardziej imponujące, ale tym samym coraz mniej racjonalne i uzasadnione w faktach. W ten sposób wyrosłyby cieszące oko i łechcące ucho kolosy na glinianych nogach, wsparte jedynie o kiepskie postulaty do wstępnych nieracjonalnych założeń. A tego tu bynajmniej nie chcemy.

Tymczasem długotrwałe przekopywanie się przez przepastne zasoby informacyjne internetu doprowadziło mnie do równie nieuchronnego co smutnego wniosku, iż nawał ewolucyjnej i paleoastronautycznej demagogii jest dosłownie miażdżący w stosunku do rzeczowej dla nich kontrargumentacji. O wielkiej i oczywistej popularności horoskopów nie wspomnę. Posucha informacyjna wygląda mniej więcej tak, że krytyczna polemika w stosunku do danikenopodobnych wynurzeń w zasadzie w sieci nie istnieje (przynajmniej na polskich stronach), a i ciekawej antyewolucyjnej odtrutki mamy w sieciocentrycznej wiosce też jak na lekarstwo (na szczęście istnieją chwalebne wyjątki, o czym później). Chciałoby się rzec – istna antyufologiczna i antydarwinowska pustynia. Tym samym trzeba w tym miejscu ewolucjonistom jak i wszelkiej maści tropicielom działalności „obcych” szczerze pogratulować i przyznać, że w związku z faktem, iż na poparcie swych postulatów nic konkretnego nie znaleźli w realnym świecie, to nieźle się urządzili i na pewno rządzą ze swymi odrealnionymi teoriami przynajmniej w tym wirtualnym. Cóż, wcale nie należy się temu specjalnie dziwić, gdyż odrealnienie jest w świecie wirtualnym cnotą samą w sobie. W takich wyjałowionych z przyrodniczej rzeczywistości sztucznych warunkach, pseudonauki realnie kwitną i plenią się jak uporczywe chwasty. Tym samym prawdziwi wielbiciele ugruntowanej prawdy naukowej mają nad tak zastaną sytuacją powody do płaczu i wzdychania niczym Lot nad zboczeniem starożytnej Sodomy.

Na szczęście jak mówi stare przysłowie: nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Stąd moje rozczarowanie zastanym stanem rzeczy i rozmiarami zakłamania nie przeszło w płacz czy bezproduktywną melancholię, natomiast szybko ustąpiło konstruktywnemu działaniu. Efektem tegoż właśnie działania jest m. in. bieżąca strona, utworzona jako baza materiałów, mogących posłużyć wszystkim dociekliwym jako jedna z możliwych krytycznych odpowiedzi na wszędobylskie ufologiczne, astrologiczne i ewolucyjne „prawdy”.

Na stronie znajdziecie tylko rozmaite wartościowe materiały i odnośniki bez zbędnego wdawania się w niepotrzebne dyskusje z internautami (blogi, fora itp). Dlaczego nie ? – ktoś w tym miejscu zapyta. Otóż dlatego, że z góry wiem, iż takie forum w sposób nieuchronny stałoby się wybuchową mieszanką poglądów katolickich, protestanckich, ewolucjonistycznych i – o zgrozo – ufologicznych, co finalnie sprowadziłoby nawet najpoważniejsze tematy do absurdu i wysadziło w kosmos całe tak widziane forum dyskusyjne. O ile banałem jest stwierdzenie, iż ludzie pochodzą z jednej planety, o tyle przy poruszaniu egzystencjonalnie ważnych tematów rosną mury niezrozumienia i robi się tak obco, jakby zlecieli się jacyś „obcy” z innych planet o całkiem innych poglądach wprost na obrady w sprawach dla wszystkich ważnych. A takich właśnie zacietrzewionych jałowych dysput toczonych w oparciu o „chłopski rozum” jak i to, co się komu w zależności od wyznawanej opcji na dany temat wydaje, mamy już dość w internecie jak i w potocznych rozmowach. Awantura, chaos i brak konkretów byłyby w takich warunkach nieuniknione. Przykład innych for w tych tematach jak i syzyfowe próby ogarnięcia całego związanego z tym zamieszania działa na mnie jako perspektywa nadzwyczaj odstraszająca i męcząca.

Dlatego postanowiłem postawić na indywidualną edukację dla każdego. Książki i materiały tu zamieszczone powinny stanowić skuteczną i praktyczną pomoc dydaktyczną w konfrontacji zarówno z ideologiczną spuścizną po latach „ateizmu naukowego” jak i zalewem wszystkiego co „pozaziemskie i paranormalne”. Jest to jak sądzę podejście o wiele bardziej rozwijające i kształtujące trwalszy światopogląd, niż udział w gadatliwych forach i odnoszeniu się na nich do chaotycznych pytań, docinków czy pretensji osobników skrytych za enigmatycznymi nickami. Ostatecznie nikt nic z takiej zaszumionej gadaniny nie ma i finalnie nie idzie dojść w tym wszystkim żadnego konstruktywnego ładu. Nie widzę zatem sensu powielać tego typu niemiarodajnych wirtualnych zbiegowisk.

W każdym razie wszystkich, którzy są poważnie zainteresowani poruszonymi tu sprawami i – co najważniejsze – odpowiedziami na trudne pytania – zapraszam do lektury. Wysiłek intelektualny, sceptycyzm i długotrwała dociekliwość są w tych poszukiwaniach konieczne i nieuniknione, co tylko zachęci poważnych poszukiwaczy, natomiast już na wstępie pozwoli odsiać czytelników „Faktu”, widzów telewizji ezoterycznych, tych, którzy nawiązali kontakt z UFO czy wreszcie słuchczy „Radia Maryja”. No chyba, że postanowili oni wreszcie wyjść poza ciasne ramy dotychczasowego rozumowania – wtedy też zapraszam.

Powodzenia: B.D.M.

 

 

stat4u

 
 
  Wykonanie techniczne strony: Małgorzata Dzierżak